Ruiny niedaleko Southend-On-Sea zwane są potocznie zamkiem Hadleigh. Niestety z zamkowości niewiele zostało, ot kilka kamieni, dwie wieże, sporo dobrej jakości trawy. Zamek z 1230r., podobnie jak ten koło nas, jest typu Motte & Bailey – niewielki obszar strzeżony murami i wieża obronna, trochę fosy. Wybudowany jako stanowisko obronne i obóz dla żołnierzy podczas średniowiecznych wojen z Francją. I ostatnia ciekawostka – zaprawa murarska scalająca kamenie zawiera sporą ilość skorupek małż.

Hadleigh Castle

Hadleigh Castle

Hadleigh Castle

Hadleigh Castle

Jakieś tajemnicze kręgi też się dało znaleść.

Hadleigh Castle i Tajemnicze kręgi w trawie

Hadleigh Castle i Tajemnicze kręgi w trawie

I na koniec zagadka. Na zdjęciu po prawej stronie widać pionowy dukt, żeby nie powiedzieć komin. Pytanie konkursowe: co to jest i do czego służyło?

Hadleigh Castle - wnętrza, można by powiedzieć

Hadleigh Castle - wnętrza, można by powiedzieć

Southend-On-See można by porównać do naszego Władysławowa, czy Łeby. Dawno już nie byliśmy latem nad morzem, wiec wizyta obudziła wspomnienia z dzieciństwa: zapach wody, plaży, frytek i smażonych ryb. Do Southend trafiliśmy przypadkiem, szukając miejsca na sobotnia wycieczkę. Okazało się że jest to najbliższe nam wybrzeże – tylko półtorej godziny jazdy samochodem.

Wybrzeże Southend-On-Sea

Wybrzeże Southend-On-Sea

Southend-On-Sea

Southend-On-Sea

Rollercoaster

Rollercoaster

Zatrzymaliśmy się nad sama woda, dość daleko jak na kurortowe standardy, od głównych atrakcji miasta, ale spacerek kamienistym wybrzeżem na pewno dobrze nam zrobił. Pierwsze wrażenie jakie wywarło na nas najdłuższe molo na świecie (2km) było: kurde, ale to daleko. Leniwi mogą podjechać kolejką. Ale nie my. Mimo szalejącego wichru doszliśmy do końca. Na szczęście było warto, jest na co popatrzeć, a będzie jeszcze więcej, bo trwa rozbudowa.

Najdłuższe molo na świecie

Najdłuższe molo na świecie

Życie na molo

Życie na molo

Widok na miasto z końca molo

Widok na miasto z końca molo

Na koniec przeszliśmy się na spacer po wybrzeżu i głównej ulicy. Architektura była tak urzekająca, że wprost zabrakło nam słów. Tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć:

Główna ulica, wybrane perełki

Główna ulica, wybrane perełki

Główna ulica ciąg dalszy

Główna ulica ciąg dalszy

Trochę jak dziki zachód

Trochę jak dziki zachód

Przykład doskonałej adaptacji historycznego budynku na nowe cele

Przykład doskonałej adaptacji historycznego budynku na nowe cele

I na koniec faworyt: pub Foresters Arms ze stripteasem w czasie lunchu.

Forester Arms od lat 21

Forester Arms od lat 21

PS.
Na prośbę czytelniczki pociąg:

Pociąg na molo

Pociąg na molo

Rozliczyliśmy się z podatku ze Skarbowym w PL.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Taaak. Okazało się, że praca za granicą kosztuje. „A ty oddaj krajowi co mu się… należy(?)”. Pytanie tylko pozostaje – czemu i za co?

PS. Dla wyjaśnienia – rozliczyć się musieliśmy, bo w styczniu jeszcze pracowaliśmy w PL.

Życie na gorąco @ 15 Kwiecień 2009, Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.

Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić poniżej swoje hasło:


Otwartość kościołów w Anglii zdaje się być zdecydowanie większa niż w innych częściach znanego mi świata. Małe i duże chętnie zapraszają ogół wiernych do swoich włości na spotkania, gry, zabawy, wspólne spędzanie czasu. We wszystkim jednak należy zachować umiar.

Dzieci nie powinny bawić się wokół grobów i na murkach.

Dzieci nie powinny bawić się wokół grobów i na murkach.

Przecież tak na prawdę mieszkamy w Warszawie, w Berko jesteśmy tylko na wakacjach, jeździmy, zwiedzamy.
Za trzy miesiące wracamy :)