Zaczęło się wcześnie rano. Kiedy kierowca jadł śniadanie, mechanicy przygotowywali maszyny. Potem kierowca spędził trochę czasu dobudowując domki w swoim mieście w Anno 1404. Potem był lunch. Całkiem niezły. I wreszcie mogliśmy pojechać na tor.

Dziś zobaczymy naszego zawodnika w Lotusie z nr. 19
Myśleliśmy, że jazdy będą bardziej indywidualne – tylko tor, wóz i ja. Byliśmy naiwni. Lotus, Ferrari, Aston Martin, Audi – na raz jeździło ok 9-10 samochodów. Ale najpierw był briefing – 30 minut z instruktorem o tym jak jeździć, jak i kiedy hamować, jak się zachowywać w każdym zakręcie i co się może stać, jak się kończą eksperymenty z gazem. Dalej przewieźli zespół (ok 8 kierowców) do – nazwijmy to strefą serwisową, gdzie dostaliśmy kaski wraz z białą czapeczką coby nie zapocić lub nie złapać czegoś z kasku.

Przygotowania, szukanie kierownicy, toru i gdzie jest jedynka

Nadjeżdża, na prowadzeniu nr 19...

Ziiiiuuuueeaaaaaaauuuuuuuuu......

Przejechał...
Jazda była emocjonująca. Cztery okrążenia w pierwszej turze, z instrukcjami jak szybko wchodzić w zakręty, kiedy hamować i przyspieszać. Potem chwila przerwy i druga tura – pięć okrążeń, które idą dużo lepiej, jak również, niestety, dużo szybciej. Biegi wchodzą lepiej, tor już jako tako poznany, można docisnąć. Na koniec (nie wiem czemu dali to akurat na koniec :P) – przejazd na pozycji pasażera z instruktorem. „Nooo, to po takiej jeździe to ja dopiero mogę próbować”, lub też innymi słowami: „To to tak można?”, albo „Teraz ja!”. I tak dalej.

"- W prawo! - W moje prawo?"

Kilka okrążeń i zjazd do strefy serwisowej

Bravo. Good job.





