Ocalony przed zapomnieniem przybył do nas nowy mebel – fotel jej królewskiej mości, nasz pierwszy Ludwig XV. Przyjechał zwisając z otwartego bagażnika, przywiązany do ramy samochodu z przyklejonym taśmą klejącą trójkątem ostrzegawczym. Były 2-3 przystanki, żeby sprawdzić czy fotel i trójkąt są na miejscu i żeby przepuścić sznur samochodów za nami ;). Ale jest. I jest niespodziewanie wygodny.

Jego Wysokość o tej porze nie urzęduje.
A wszystko to tylko dzięki niezwykłemu sprytowi i zaradności DD!


