Od poniedziałku posuwaliśmy się w deszczu coraz bardziej na północ. Nie padało mocno, ale dość, żeby mokły aparaty i woda leciała za kołnierz. Tu w zasadzie nic ciekawego specjalnie się nie działo. Sporo śniegu, niepewność czy drogi będą otwarte i przejezdne, postoje co chwila, żeby podziwiać zamglone widoki i odmrozić sobie tyłek.

Pierwszy przystanek – Mur Hadriana w Parku Narodowym Northumberland. Pogoda jak na Szkockie warunki była znośna, ale do zdjęć się średnio nadawała. Przy murze zaczęliśmy od ruin fortu Vindolanda, całkiem sporej odkrywki archeologicznej, po czym skierowaliśmy się trochę dalej na północ do muru właściwego. Na tym odcinku malowniczo układa się na niewielkich wzgórzach stromych od dzikiej północy i łagodnie opadających ku cywilizowanemu południu. Spacerek od parkingu skończyliśmy na jednym z najsłynniejszych drzew w Anglii, bo zaczęło siąpić.

Do Edynburga dotarliśmy pod wieczór i od razu poszliśmy do centrum na kolację i krótką przechadzkę. Na drugi dzień – w tym jednym miejscu nasz Bed&Breakfast składał się jedynie z Bed, breakfast we własnym zakresie – zaczęliśmy wycieczkować od pierwszego, tradycyjnego, szkockiego śniadania: jajko sadzone, smażona kiełbaska, fasolka, grzybek – smażony i tosty (skład różnił się w zależności od miejsca). Posileni poszliśmy się wałęsać po mieście. Trochę po centrum, potem zamek (ale niestety tylko z zewnątrz), zakup kurtki przeciwdeszczowej, szkocki parlament, obiad i do pokoju przygotować się na następny dzień.

Szkocja

Z Bright Crescent w Edynburgu do Breadalbane Street w Oban. 10 dni i ponad 640 mil dróg (tylko w samej Szkocji – łącznie równo 1600), ale główny cel wyprawy to Isle of Skye. Słońce, deszcz, śnieg, więcej deszczu, ciut słońca i wreszcie duży deszcz na powrót – pogoda dopisała, pokazała się w całej rozpiętości prezentując pełne spektrum Szkockich możliwości.

Zaczęliśmy od ruin rzymskich Vindolanda i Muru Hadriana, potem Edynburg, zamek w Stirling, zaśnieżone Killin i zamek Blair. Następnie przejazd do Fort William przez południwe Highlands i Rannoch Moor, wypad nad Loch Ness i do ruin zamku Urqhart, potem przez Highlands i most Skye na wyspę Isle Of Skye. Tam przez dwa dni zwiedzanie okolicy – najpierw część północna i Old Man of Storr, a następnie Point Neist. Ostatnie dni to przejazd do Oban z przystankiem w zamku Eilean Donan i kilku innych, zwiedzanie Oban i okolicy (destylarnia) i powrót do domu.


Wyświetl większą mapę

Ocalony przed zapomnieniem przybył do nas nowy mebel – fotel jej królewskiej mości, nasz pierwszy Ludwig XV. Przyjechał zwisając z otwartego bagażnika, przywiązany do ramy samochodu z przyklejonym taśmą klejącą trójkątem ostrzegawczym. Były 2-3 przystanki, żeby sprawdzić czy fotel i trójkąt są na miejscu i żeby przepuścić sznur samochodów za nami ;). Ale jest. I jest niespodziewanie wygodny.

Nowy Mebel

Jego Wysokość o tej porze nie urzęduje.

A wszystko to tylko dzięki niezwykłemu sprytowi i zaradności DD!

Znow udalo mi sie zlapac poranny autobus.
Tak, tak. Wciaz jeszcze nie jezdze sama samochodem.
Ale czuc, ze nadchodzi wiosna! Dzis drugi dzien z rzedu nie padalo. No i jest prawie widno jak wstaje (na ten poranny autobus)
Bardzo Wazne Pytanie:
Czy ktos wie moze, jak nauczyc sie parkowania bez zarysowania?

Fotki @ 09 Luty 2010, Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.

Ten wpis jest zabezpieczony hasłem. Aby go zobaczyć, proszę wprowadzić poniżej swoje hasło: